Strona główna > Książki, Prywatne > Dan Brown – wielki pisarz czy… ?

Dan Brown – wielki pisarz czy… ?

O pisarzu można mówić dużo i pamiętać jego twórczość lub zapomnieć o nim po pierwszej przeczytanej książce. Dan Brown bez wątpienia należy do tej pierwszej grupy, jednak opinie o nim są co najmniej zaskakujące. Zaczęło się od kontrowersyjnego Kodu Leonarda, który odbił się szerokim echem w świecie, głównie za sprawą szumu medialnego i gwałtownej reakcji kościoła. Nie od dziś wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej, wiec większość katolików słysząc od duchownych opinie o tej książce, tym bardziej ją przeczytali po części z ciekawości.
Czasami jedna książka determinuje przyszłość autora i nawet gdy następne dzieła nie są zbyt dobre to ludzie i tak będą je kupować. Co ciekawe Dan Brown na laurach nie spoczął i kolejne jego książki tak samo mocno wciągają, zaskakują i sprawiają, że człowiek na wiele spraw zaczyna patrzeć na nowo z innej perspektywy.

Najnowszą książkę tego autora, Zaginiony Symbol przeczytałem bawiąc się tak samo dobrze jak przy jego poprzednich dziełach. Tym razem akcja toczy się w Waszyngtonie i przez całą właściwie książkę poznajemy wiele bardziej lub mniej znanych faktów o tym mieście i jego budowlach. Przy okazji poruszony zostaje temat duszy, mózgu, oddychania płynem i wielu innych spraw, o których istnienia nie do końca zdawano sobie sprawę.

Dlaczego więc Dan Brown jest obiektem tak częstych ataków i zarzuca mu się, że piszę nieprawdę? Wydaje mi się, że tu właśnie tkwi geniusz tego autora. We wszystkich swoich książkach przekazuje mimochodem czytelnikowi mnóstwo informacji. Są to zarówno zwykłe fakty, które część osób zna, ale i takie o których albo się nie mówi albo rzadko kto o tym słyszał. Jednak autor robi to w taki sposób, iż czytający ma wrażenie, że wszystkie przedstawione w książce zdarzenia i przedmioty są prawdziwe.

Paradoks polega na tym, że po części tak jest. Dan Brown ma tendencje do szukania rozmaitych nowinek technicznych, a potem pisze o tym dodając trochę od siebie. Tak można dowiedzieć się o antymaterii, centrum CERN i wielu innych sprawach, o których wiedza tylko pasjonaci lub ludzie po politechnice. Z drugiej strony dostarczana jest też wiedza, która znana jest humanistom, historykom, archeologom itd. Brown łączy te dwie zdawało by się sprzeczne ze sobą gałęzie wiedzy i powstaje z tego całkiem smakowity koktajl literacki :) . Tylko czemu ciągle słychać głosy sprzeciwu wobec niego i jego twórczości? Zarówno ze strony kościoła, ekspertów z różnych dziedzin a także od zwykłych ludzi, którzy w większości powtarzają co sami usłyszeli, a z książką nie mieli nawet styczności?

Myślę, że to poniekąd wina samego autora, który przyjął taki, a nie inny sposób pisania , który wręcz zmusza do dyskusji. Dlaczego nikt nie protestuje przy książkach Toma Clancy, Verne czy innych tego typu? Pewnie dlatego, że każdy podchodzi do nich jak do zwykłej książki, która może zapewnić rozrywkę i oderwać od codzienności. Z góry traktuje się to co w takiej książce napisano, jako fikcję literacką. I co z tego, że w książkach Clancy-ego jest sporo prawdziwych informacji o militariach, a Verne był geniuszem, który przewidział wiele koncepcji i rozwiązań, stosowanych dziś w realnym świecie?

Podobnie trzeba podejść do książek Browna, tym bardziej, że według mnie należy on do najwybitniejszych pisarzy współczesnych, a o jego książkach będzie głośno jeszcze przez długi czas. Poza tym jego książki oprócz zdziwienia i oburzenia wywołują także zdrową ciekawość co popycha ludzi do szukania informacji na własną rękę o wielu poruszonych w książce rzeczach i zdarzeniach. Widoczne stało się także zjawisko zwiedzania wszystkich opisanych w książce miejsc i dowiadywania się o nich jak najwięcej. Moim zdaniem taka dociekliwość wychodzi tylko na dobre :) Co innego, że pewnie sporo osób pobudzonych książką zaczyna snuć własne domysły i teorie spiskowe, oraz doszukiwać się niestworzonych rzeczy w zwykłych budowlach…. Ale kto powiedział, że w czasach gdy pisał Verne nie znalazł się taki co zaczął budować łódź podwodną zafascynowany 20 000 mil podmorskiej żeglugi? Z pewnością zawsze znajdzie się ktoś taki, a cała sztuka w czytaniu takich książek polega na podejściu do nich z rezerwą :)

Polecam wszystkim książki nie tylko Dana Browna ale także Toma Clancy (to pewnie bardziej zainteresuje mężczyzn) i Juliusza Verne, którego książki wspominam wyjątkowo dobrze :)

Podziel się z innymi:

Książki, Prywatne ,

  1. Sylwia
    Lipiec 3rd, 2010 at 19:12 | #1

    podobno są nawet wycieczki organizowane szlakami obiektów, które opisał Dan Brown;) w „Kodzie..”

  1. Brak jeszcze trackbacków
*