Wycieczka w góry
Czasami do głowy wpadnie jakaś nagła myśl, którą jeśli uda się zrealizować, satysfakcja jest naprawdę duża. Tak było właśnie z naszą wycieczką w góry. Pomysł narodził się właściwie parę dni wcześniej. Pojechaliśmy właściwie w ciemno, licząc, że na miejscu znajdziemy nocleg. Udało się
Całość zajęła nam 2 dni. Tylko dwa dni jak potem stwierdziliśmy ale czasem i tak krótki okres czasu wystarczy aby dobrze się bawić i obejrzeć co nieco.
Wpis powinien się pojawić wcześniej (piszę go z tygodniowym poślizgiem), ale awaria karty pamięci w aparacie uniemożliwiła mi dostanie się do zdjęć.
Do Wisły udałem się z dwoma kolegami we wtorek 12 sierpnia. Różne były koncepcje transportu ale jedna przeważała od początku – PKP. Muszę powiedzieć, że to było najbardziej rozsądne w tym wypadku. Jeden z kolegów wziął też rower, aby poszaleć na górskich zjazdach, więc potrzebowaliśmy pociągu z miejscem na rowery. Co by o naszym PKP nie mówić, to jednak jest to bardzo wygodny sposób podróżowania
Jeśli tylko nie jedzie za dużo ludzi , można mieć naprawdę wygodny przejazd.
Pociąg był z Gdyni, ale o 6 rano specjalnych tłumów nie było, a w pociągu miejsca aż nadto
Cała podróż do Wisły zajmuje około 5 godzin. Z tego 30-40 minut zabiera postój w Bielsku.. Tam odłączają 13 wagonów i zostają tylko 3 które jadą dalej do Wisły
Na początku więc trzeba uważać aby dostać się do odpowiedniego wagonu.

Tak wygląda część wagonudo rpzewozu rowerów. Fajna sprawa. Można praktycznie wszędzie ze sobą zabrać 4 kółka.

Jak widać prócz naszego roweru , więcej nie odnotowano
Śmieszne było to okienko za nim. Tam już był przedział pasażerski więc można było mieć oko na rower

Dworzec w Katowicach. Aż żal że tka duże miasto ma taki zaniedbany dworzec…. No ale to niestety problem większości naszych dworców….

A to już widok z okna pociągu na nasz skład.. Naprawdę dawno nie jechałem pociągiem i zapomniałem jak ja to lubię
Coś ta nasza kolej ma w sobie jednak.



A to już Wisła. Pogodę przez dwa dni mieliśmy przepiękną. Wprawdzie od rana w środę padało ale jak to w górach bywa po 12 się wypogodziło całkiem i było wręcz upalnie



A to już wodospad…..

Nad wodospadem widoki świetne. No i nawet kaczki się znalazły


Wisła Czarne i zapora…. Widok tam jak z widokówek
Warto było nadrabiać 2 godziny by to zobaczyć

Droga na szczyt Kubalanka….. Biegła ukośnie jak to wgórach dlatego stwierdzilismy ż enie bedizmey nadrabiać drogi i pójdziemy na skróty pod górę…..Ale jak to ze skrótami bywa…
Nie obyło się bezprzeszkód
W połowie drogi natrafiliśmy na ogrodzenie

Na szczęście i dziura się znalazła i w końcu trafiliśmy spowrotem na drogę

Widoczki…
Dotarliśmy też do Istebnej. A tam taki kościółek się znalazł

Znaleźć w Wisle nocleg było trudno. Wszędzie rezerwacje albo brak miejsc. Tam gdzie coś było to było drogo tak ze szkoda gadać
Ale troche rpzypadkiem, trochę szczęśliwym trafem i tym że cierpliwie chodzilismy, trafilismy na nocleg. Warunki ekstra a cena śmiesznie mała w sumie. Lepiej być nie mogło
A i gospodarze bardzo mili.

Pokój z 3 łózkami nam starczył akurat. Dostęp do łazienki też oczywiście był. Ale w sumie z pokoju skorzystalismy od późnego wieczora do wczesnego ranka dnia następnego
Szkoda było marnować czas.

A tu już Wisła centrum. A tam trafiliśmy między innymi na takie cos
To miał być informator ale jak widać… Windows rzadzi światem ;p



Zdjęć zrobiliśmy bardzo dużo. Praktycznie wszędzie piękne widoki. No i po górach chodzić sama przyjemność

No i jak przejdzeicie? Trafiło się i takie miejsce gdzie przejść było trudno… Ale dlatego właśnie góry są tkaie fajne
Ne może być łatwo



Miejscami nawet architektura mimo, że w dość kiepskim stanie robiła wrażenie

I czas ruszać do Częstochowy. Pociąg powrotny o 19:20 w środę
Zresztą wracał do Gdyni więc to ten sam

I żegnamy stacje Wisła Głebce (zresztą lokum też mielismy właśnie w tej części Wisły) W Częstochowie bylismy przed 1. Wycieczka udana i już wiemy, że następnym razem…Wszyscy bierzemy rowery
