LOST – serial, w którym można się zagubić…
Nie jestem jakimś fanem seriali. Wolę filmy które kończą się i zaczynają w jednym ciągu tak abym nie musiał czekać na ciąg dalszy. Czasami oczywiście film musi być dłuższy (Władca Pierścieni chociażby). Jednak wszelkie tasiemce w postaci naszego rodzimego Klanu czy też M jak miłość, po prostu sobie odpuszczam. Zresztą z polskich seriali chyba tylko kryminalnych trawię
W zagranicznych produkcjach też do jakiegoś czasu królowały seriale , mniej lub bardziej żałosne ,których się nawet nie chciało oglądać. Ale coś się zmieniło. Najpierw był LOST. A potem posypały się znakomite seriale jak choćby prison brake czy 4400. I patrząc na ramówki zagranicznych stacji takich seriali będzie więcej.
Jednak zaczęło się od Zagubionych. Film z początku wydaje się całkiem pospolity. Ot kolejna opowieść o rozbitkach na bezludnej wyspie.. Jedak z każdym odcinkiem nabiera się przekonania, że to nie będzie zwykły serial.
Co tak przyciąga w tym serialu? Aktorzy są raczej mało znani , lecz bardzo wyraziści. Ale to fabuła nakręca ten fenomen. Oglądając kolejny odcinek, człowiek nie ma pojęcia co się zdarzy. I to wcale nie efekty specjalne czy science-fiction sprawiają, że serial zaskakuje (choć oczywiście paranormalnych zdarzeń trochę jednak jest). To historię ludzi, których poznajemy przez cały serial, a także ich niejednoznaczne charaktery kształtują klimat tego serialu. Po sezonie 1 powstał sezon 2, potem 3, wreszcie 4. Wydawało m się ze im dalej tym będzie gorzej. Myliłem się. Ten serial im dalej postępuje tym bardziej potrafi zaskoczyć.Czasami po obejrzeniu odcinka człowiek siedzi z otwartymi ustami i nie może uwierzyć w rozwój wydarzeń , których jest świadkiem.A potem wprost pochłania kolejne odcinki by tylko dowiedzieć się całej historii.
Dodatkowo twórcy filmu wiedzą jak podgrzewać atmosferę przed kolejnymi sezonami. Praktycznie każdy z sezonów kończy się bardzo tajemniczo i nasuwa więcej pytań niż daje odpowiedzi. I mimo iż na następny sezon trzeba czekać długo to warto
Ten serial rozwija syndrom – jeszcze tylko jeden odcinek i koniec na dziś. Tylko, że trzeba się naprawdę zmusić do tego aby zostawić resztę na później.
Oczywiście zdarzają się momenty dość nudne. Niektóre historie są ciut rozwlekłe. Ale to tylko 1% całości. Ten serial to przede wszystkim tajemnica, szybka akcja i zaskakujące zwroty akcji. Tutaj nie można opuścić zbyt wiele odcinków, bo po prostu bardzo często w trakcie serialu , pokazywane są i przypominane sceny z poprzednich części. Bez obejrzenia całości człowiek czasem może się poczuć zdezorientowany. Także to, iż historie poszczególnych bohaterów zazębiają się ze sobą i stanowią ciekawą całość, sprawia , że przyjemnie się go ogląda.
Jeśli jest ktoś kto jeszcze nie słyszał jakimś cudem o tym serialu, albo nie obejrzał wszystkich odcinków to polecam. Nie warto sugerować się początkiem. Ten serial wciąga z czasem i im dalej tym ciekawszy się robi. A wątki zahaczające o science-fiction są na szczęście niezbyt częste i dobrze wpasowane w ogólną fabułę. Zresztą często się okazuje że coś wydające się nam w pierwszej chwili niemożliwe , potem zostaje wyjaśnione całkowicie.
Ja jestem właśnie po ostatnim odcinku 4 sezonu i oczywiście jak zwykle skończył się tak że człowiek żałuje iż trzeba czekać… A na następny sezon (planowane są jeszcze 2 sezony tego serialu) musimy poczekać, aż do stycznia….

Kiedyś mój Tata zabrał sie za oglądanie Lostów więc siadłam razem z Nim aby sprawdzić co to takiego, ale obejrzeliśmy ze dwa odcinki i stwierdziliśmy, że to nie dla nas. Ostatnio trafiłam na ciekawy serial pt.: „The IT Crowd” To brytyjska produkcja komediowa o informatykach
Miejscami powalająca
Obejrzałam kilka odcinków i mimo, że fajne, to raczej nie ciągnie mnie dalej. Seriale zupełnie mnie nie pociągają. Zdecydowanie wolę filmy.
Komedia o informatykach mówisz…..
Ciekawe
Co do Losta to jak mówię…trzeba się przemóc i obejrzeć chociaż jeden sezon…. Ten serial z czasem odkrywa swój urok
Ale zgadza się, filmy zwykłe jednak lepsze do oglądania…
IT crowd niezle jaja
A co do Lostow to tez uwielbiam ten serial. Nalezy jeszcze powiedziec o wyjatkowych „smaczkach” zaserwowanych nam przez producentow w postaci roznorodnych „gier”. Przeszukiwanie wielu stron przez fanow, lamanie hasel i zagadek aby pozyskac krotki filmik, ktory jest czescia wiekszej calosci wyjasniajacej historie DHARMy (fani wiedza ocb
Najnowsza ich „gra jest poszukiwanie nowych rekrutow do tej wlasnie organizacji. Szczegoły na stronie http://www.dharmawantsyou.com