• 26 czerwca 2008
  • 2

Znieczulica czy przyzwolenie?

komentarze 2

  1. Max napisał(a):

    Life is brutal. Umiesz liczyć – licz na siebie. Taka jest prawda i nie ma co tego rozstrzącać. Teraz na ulicy możesz liczyć tylko na siebie. Poza tym nikt nie będzie narażał się gdy wiadomo że prawo jest niedoskonałe i często bandyta ma większe prawa niż pokrzywdzony. Jako że siedzę trochę w klimatach policyjnych, wiem że na komendach bywały przypadki gdy ofiara miała wskazać przestępce (tzw. okazanie) i patrzyła mu w twarz – bo po co się bawić w lustro weneckie. Z resztą niedawno wpadł mi w ręce świetny serwial o policji – ale taki na prawdę bez ściemy – „Prawdziwe Psy”. Leciał 5 lat temu w TVP dwa. Polecam każdemu, kto chce zobaczyć jak wygląda praca policjanta, bo dużo się od tego czasu nie zmieniło. Może mają lepsze samochody i ciut lepszy sprzęt. Wracając do tematu – broniąc się przed napastnikiem na ulicy prokurator zamiast dać Ci medal, sprawdza czy nie przekroczyłeś granic obrony koniecznej – jeśli tak, masz przesrane bardziej niż bandyta. A powinno być tak, że bandyta atakując kogoś na ulicy powinien się liczyć z tym, że obudzi się na OIOM-ie, albo wcale się nei obudzi… Tym bardziej nie dziwię się ludziom…

  2. Sun napisał(a):

    Wiesz w takich sytuacjach to wiadomo ze samemu się nic nie zrobi…. Tylko wiesz… czasem jest tak że choćby na takiej ulicy jest kupę ludzi którzy nie reagują na występki jednej osoby. Pewnie że nie warto się stawiać przeciw jakiejś bandzie czy coś…. Ale gdyby kilka osób jakoś zareagowało to na pewno by to coś zmieniło… A zresztą jeśli nie w takich sytuacjach to w sytuacjach jak ta opisana. Facet kilka lat znęca się nad rodziną a nikt nie reaguje… A choćby anonimy na policję? Albo ukryte nagranie….. Wiele jest sposobów jeśli ktoś chce coś zrobić a boi się odwetu. A tu chodzi o to, że wszyscy wiedzieli a nikt nie zrobił nic:/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge