Home > Prywatne, Życie > Praca w REAL-u

Praca w REAL-u

Wrzesień 29th, 2007

 Od jakiegoś czasu  pracuję w REAL-u na kasie. Kiedyś już tam pracowałem (4 miesiące) i dlatego wiedziałem co mnie tam czeka. Dlaczego akurat tam? W sumie wyboru za dużego nie ma. Żeby pogodzić studia (na dobrą sprawę 2 kierunki) z jakąkolwiek pracą muszę pracować tylko w weekendy. A to ogranicza pole manewru praktycznie tylko do supermarketów czy fast food-a. Początkowo chciałem pracować na dziale, ale miejsc nie było a na kasie zawsze kogoś potrzebują więc zaryzykowałem. I byłem zadowolony. Teraz wracam tam z powrotem i co mogę powiedzieć po tygodniu pracy?

 Praktycznie niewiele się zmieniło. Musiałem przejść ponowne szkolenie (trwa to zazwyczaj 3-4 dni po 4 godziny. Idzie się na kasę i siedzi z kimś) bo wakacje zmienili tam kasy. W sumie mnie się podobają :) Całość to ekran dotykowy i komputery IBM-a. Jednak problem był ze starymi nawykami, bo troszeczkę inaczej się te kasy obsługuje. Wszystko da się jednak jakoś nauczyć i po kilku dniach już samodzielnej pracy idzie to już sprawnie.

Faktem jest iż ta praca kojarzy się zazwyczaj z paniami :) . No i rzeczywiście nas facetów jest tam może… pięciu. Przeważająca większość to jednak dziewczyny. Nie przeszkadza  to jednak wcale. Większość załogi to ludzie w wieku studenckim więc dogadać się można szybko. Pozostali pracownicy też są fajni. Nadzór kasowy jest wyrozumiały i po tym jak się tas pracowało parę miesięcy znają każdego więc i pracuje się lepiej. Dochodzą jeszcze ochroniarze którzy w większości to straszni kawalarze i przez to atmosfera jest o wiele lepsza. 

Plusem tej pracy jest to że mogę sam dostosować sobie dni pracy. Można to zmieniać z tygodnia na tydzień co bardzo pomaga pogodzić to z innymi zajęciami. Pracodawcą jest tu nie tyle sam real tylko firma która rekrutuje i zarządza dala nich pracownikami. W Częstochowie jest to bardzo miła pani, z którą można zawsze się dogadać, nawet sms-em.

Oczywiście wszystko różowe być nie może. Zarobki są znośne (i w sumie na kasię się zarabia więcej niż na dziale itp.) tym bardziej że niedawno była podwyżka, jednak ciąży na nas duża odpowiedzialność. Kazdy dostaje na początku zmany swoje pieniądze i kasetkę. Potem idzie się do nadzoru no i one tam zarządzają do której iść kasy. W ciągu jednej zmiany jest się zazawyczaj na 3-4 różnych bo są przerwy, zmainy itp. Przy kasie wpisuje się swój numer kasjerski więc potem wadomo kto gdzie był. No i n akoniec zmiany rozliczenie kasetki. Jeśli wyjdzie się na 0 to dobrze. Jeśli mamy pieniędzy za dużo to w sumie też dobrze choć my z tego nic nie mamy (nadwyżkę zabiera REAL). Gorzej jak się wychodzi na minusie. Parę groszy czy tam złotówka to nic wielkiego i właściwie norma. Potem nam to odtrącają od pensji. Zazwyczaj się tego nie zauważa bo na miesiąc tych minusów uzbiera się co najwyżej 5 zł ale czasami może to być bolesne jeśli się nie uważa. Były takie przypadki że koleżanki miały i po kilka stów w plecy po jednym dniu. Nie da się teog oczywiście zrobić źle wydając bo kasa sama podaje kwotę itp (no chyba że ktoś nie liczy samemu i myli banknoty :P ) ale zdarza się jeśli ktoś np. zgubi kupony czy bony towarowe. No i wtedy może dojść do tego że nie dość iż nie dostanie się wypłaty to jeszcze trzeba dopłacic. Jednak ja znam tylko jeden taki pryzpadek i to z opowiadań. Mniejsze kwoty się zdarzają ale to tylko mobilizuje do uwagi. Przy odrobinie wprawy o takie wpadki bardzo trudno. Mój rekord to 25 zł na minusie i to tylko dlatego że przyjąłem 5 kuponów które już przyjmować nie mogliśmy. Mój błąd bo nie czytałem ogłoszeń w kasie głównej :)

To ż emożna wyjść na minusie plus  odpowiedzialność sprawiają że jst tak mało chętnych na kasy. Praktycznie ciagle brakuje pracowników. Nowi przychodzą, pracuja pare dni i odchodzą. Na szczęście jest pewna ekipa która się nie zmienia i znajomych nie brakuje. Czemu się ludzie tak boja tej kasy ? Właściwie to nie wiem. Te minusy to właściwie tylko wtedy gdy się popełni błąd a o to naprawdę trudno. No chyba że klienci…..

To już oddzielna sprawa :) Klienci ywają różniści. I to w sumie mi się też podoba w tej pracy. Kontakt z różnymi ludźmi. Niektórzy są bardzo wylewni i gadatliwi (potrafią pół swojego życiorysu opowiedzieć :P ) inni nawet dzień dobry nie odpowiedzą. Niektórzy są bardzo mili i nastawieni pozytywnie, zdarzają się gbury. Naprawdę agresywni klienci to rzadkość. Mnie się może 3 razy zdarzyło że facet (zazwyczaj to jednak faceci ;-) ) się wydarł i wyzwał bo za długo na kod czekał,  albo mu grosza nie wydałem. Wszystko zależy od tego jaką się ma odporność :) Ja tam zachowuje spokój nawet jak facet grozi że mi bagietką przyłoży (jeden sie taki zdarzył :D ). Jak coś to ochrona czuwa i za takim delikwentem sobie stoi jakby co.

Zmiany są lepsze i gorsze. Generalnie 1 zmiana (5 godzinna) jest spokojniejsza bo ludzi mniej. W tygodniu i druga zmiana (od 6 do 7 i pół godziny) jest ok choć między 16 a 19 tłumy są większe. Najgorzej jest w weekend w czasie drugiej zmiany. Oj wtedy to można świra dostać. Ludzi pełno, kolejka sie nie kończy i nie ma czasu nawet rozmianki zrobić (jak brakuje kasy, zazwyczaj drobnych to wypełnia się odpowiedni druczek i zamawi odpowiednie nominały. Oczywiście samemu trzeba najpierw dać odliczoną kwotę w grubszych ). Po takim dniu człowiek przychodiz do domu padnięty całkowicie. A już istne piekło jest przed świętami… Nawet  pensję wtedy zwiększają żeby pracownicy chcieli przyjść :P

Trochę się rozpisałem ale myślę że przybliżyłem nieco to wszystko. Jak widać ta praca jak każda ma plusy i minusy ale do wszystkiego się można przyzwyczaić. Ja ogólnie nie narzekam i mimo że nie jest to nic co potem dało by mi praktykę to jednak zawsze swój grosz się ma :) . Jeśli ktoś mieszka w Częstochowie to zapraszam na zakupy :D  

Podziel się i skorzystaj:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Co-Robie.pl
  • email
  • Flaker
  • Grono
  • Gwar
  • PDF
  • Śledzik
  • Twitter
  • Wykop

Sun Prywatne, Życie

  1. Renia
    Wrzesień 29th, 2007 at 11:34 | #1

    praca praca wystarczy mieć dobre podejście do niej i wtedy nie jest tak źle….. a jeśli ktoś jest pozytywny to w każdej pracy może sie odnaleźć i co najwalniejsze może mu sie podobać;)

  2. Sun
    Wrzesień 29th, 2007 at 12:15 | #2

    Co racja to racja. W sumie dobrze jest spróbować różnych rzeczy. Ja przez jakiś czas i jako akwizytor chodziłem :P Ale to już była przesada i stwierdziłem że się do tego nie nadaję na pewno :)

  3. Girion
    Wrzesień 29th, 2007 at 13:05 | #3

    Studiujesz dwa kierunki? :)

  4. Sun
    Wrzesień 29th, 2007 at 14:30 | #4

    Niop. Wiodąca to informatyka, a teraz będę miał już drugi rok pedagogikę. 3 letnie częściowo płatne. Niby wspólnego nie ma nic z infą ale właśnie dlatego na to poszedłem :) Pewne urozmaicenie. A będą tam mnie uczyć pod mój główny kierunek tak żebym mógł potem np. uczyć informatyki ;) Nie wiążę wprawdzie z tym przyszłości ale … kto wie na co się to może przydać :)

  5. ismaZła
    Październik 4th, 2007 at 17:43 | #5

    mam podobny problem jak ty i dziwię się, dlaczego wybrałeś real. zwerbowałam się do telepizzy, warunki pracy super, godziny elastyczne i 5 zł na rękę

  6. Sun
    Październik 4th, 2007 at 18:50 | #6

    Czemu dziwisz:)? Złe wspomnienia? Bo jak dla mnie to naprawdę nie jest źle tam. Opisałem plusy i minusy tej pracy ale wiadomo że na co dzień się tego nie odczuwa i ewentualne gorsze dni zdarzają se rzadko. Każda praca ma swoje wady i zalety ;) A w sumie płaca (na rękę) wychodzi że wyżej niż w telepizzy (ostatnio podwyżka była;-) ). No ale jak kto woli:)

  7. Październik 4th, 2007 at 23:07 | #7

    Widze, że praca jest dla Ciebie miłą odmianą :) Podziwiam za zdecydowanie się na dwa kierunki ;)