Praca w REAL-u
Od jakiegoś czasu pracuję w REAL-u na kasie. Kiedyś już tam pracowałem (4 miesiące) i dlatego wiedziałem co mnie tam czeka. Dlaczego akurat tam? W sumie wyboru za dużego nie ma. Żeby pogodzić studia (na dobrą sprawę 2 kierunki) z jakąkolwiek pracą muszę pracować tylko w weekendy. A to ogranicza pole manewru praktycznie tylko do supermarketów czy fast food-a. Początkowo chciałem pracować na dziale, ale miejsc nie było a na kasie zawsze kogoś potrzebują więc zaryzykowałem. I byłem zadowolony. Teraz wracam tam z powrotem i co mogę powiedzieć po tygodniu pracy?
Praktycznie niewiele się zmieniło. Musiałem przejść ponowne szkolenie (trwa to zazwyczaj 3-4 dni po 4 godziny. Idzie się na kasę i siedzi z kimś) bo wakacje zmienili tam kasy. W sumie mnie się podobają
Całość to ekran dotykowy i komputery IBM-a. Jednak problem był ze starymi nawykami, bo troszeczkę inaczej się te kasy obsługuje. Wszystko da się jednak jakoś nauczyć i po kilku dniach już samodzielnej pracy idzie to już sprawnie.
Faktem jest iż ta praca kojarzy się zazwyczaj z paniami
. No i rzeczywiście nas facetów jest tam może… pięciu. Przeważająca większość to jednak dziewczyny. Nie przeszkadza to jednak wcale. Większość załogi to ludzie w wieku studenckim więc dogadać się można szybko. Pozostali pracownicy też są fajni. Nadzór kasowy jest wyrozumiały i po tym jak się tas pracowało parę miesięcy znają każdego więc i pracuje się lepiej. Dochodzą jeszcze ochroniarze którzy w większości to straszni kawalarze i przez to atmosfera jest o wiele lepsza.
Plusem tej pracy jest to że mogę sam dostosować sobie dni pracy. Można to zmieniać z tygodnia na tydzień co bardzo pomaga pogodzić to z innymi zajęciami. Pracodawcą jest tu nie tyle sam real tylko firma która rekrutuje i zarządza dala nich pracownikami. W Częstochowie jest to bardzo miła pani, z którą można zawsze się dogadać, nawet sms-em.
Oczywiście wszystko różowe być nie może. Zarobki są znośne (i w sumie na kasię się zarabia więcej niż na dziale itp.) tym bardziej że niedawno była podwyżka, jednak ciąży na nas duża odpowiedzialność. Kazdy dostaje na początku zmany swoje pieniądze i kasetkę. Potem idzie się do nadzoru no i one tam zarządzają do której iść kasy. W ciągu jednej zmiany jest się zazawyczaj na 3-4 różnych bo są przerwy, zmainy itp. Przy kasie wpisuje się swój numer kasjerski więc potem wadomo kto gdzie był. No i n akoniec zmiany rozliczenie kasetki. Jeśli wyjdzie się na 0 to dobrze. Jeśli mamy pieniędzy za dużo to w sumie też dobrze choć my z tego nic nie mamy (nadwyżkę zabiera REAL). Gorzej jak się wychodzi na minusie. Parę groszy czy tam złotówka to nic wielkiego i właściwie norma. Potem nam to odtrącają od pensji. Zazwyczaj się tego nie zauważa bo na miesiąc tych minusów uzbiera się co najwyżej 5 zł ale czasami może to być bolesne jeśli się nie uważa. Były takie przypadki że koleżanki miały i po kilka stów w plecy po jednym dniu. Nie da się teog oczywiście zrobić źle wydając bo kasa sama podaje kwotę itp (no chyba że ktoś nie liczy samemu i myli banknoty
) ale zdarza się jeśli ktoś np. zgubi kupony czy bony towarowe. No i wtedy może dojść do tego że nie dość iż nie dostanie się wypłaty to jeszcze trzeba dopłacic. Jednak ja znam tylko jeden taki pryzpadek i to z opowiadań. Mniejsze kwoty się zdarzają ale to tylko mobilizuje do uwagi. Przy odrobinie wprawy o takie wpadki bardzo trudno. Mój rekord to 25 zł na minusie i to tylko dlatego że przyjąłem 5 kuponów które już przyjmować nie mogliśmy. Mój błąd bo nie czytałem ogłoszeń w kasie głównej
.
To ż emożna wyjść na minusie plus odpowiedzialność sprawiają że jst tak mało chętnych na kasy. Praktycznie ciagle brakuje pracowników. Nowi przychodzą, pracuja pare dni i odchodzą. Na szczęście jest pewna ekipa która się nie zmienia i znajomych nie brakuje. Czemu się ludzie tak boja tej kasy ? Właściwie to nie wiem. Te minusy to właściwie tylko wtedy gdy się popełni błąd a o to naprawdę trudno. No chyba że klienci…..
To już oddzielna sprawa
Klienci ywają różniści. I to w sumie mi się też podoba w tej pracy. Kontakt z różnymi ludźmi. Niektórzy są bardzo wylewni i gadatliwi (potrafią pół swojego życiorysu opowiedzieć
) inni nawet dzień dobry nie odpowiedzą. Niektórzy są bardzo mili i nastawieni pozytywnie, zdarzają się gbury. Naprawdę agresywni klienci to rzadkość. Mnie się może 3 razy zdarzyło że facet (zazwyczaj to jednak faceci
) się wydarł i wyzwał bo za długo na kod czekał, albo mu grosza nie wydałem. Wszystko zależy od tego jaką się ma odporność
Ja tam zachowuje spokój nawet jak facet grozi że mi bagietką przyłoży (jeden sie taki zdarzył
). Jak coś to ochrona czuwa i za takim delikwentem sobie stoi jakby co.
Zmiany są lepsze i gorsze. Generalnie 1 zmiana (5 godzinna) jest spokojniejsza bo ludzi mniej. W tygodniu i druga zmiana (od 6 do 7 i pół godziny) jest ok choć między 16 a 19 tłumy są większe. Najgorzej jest w weekend w czasie drugiej zmiany. Oj wtedy to można świra dostać. Ludzi pełno, kolejka sie nie kończy i nie ma czasu nawet rozmianki zrobić (jak brakuje kasy, zazwyczaj drobnych to wypełnia się odpowiedni druczek i zamawi odpowiednie nominały. Oczywiście samemu trzeba najpierw dać odliczoną kwotę w grubszych ). Po takim dniu człowiek przychodiz do domu padnięty całkowicie. A już istne piekło jest przed świętami… Nawet pensję wtedy zwiększają żeby pracownicy chcieli przyjść
Trochę się rozpisałem ale myślę że przybliżyłem nieco to wszystko. Jak widać ta praca jak każda ma plusy i minusy ale do wszystkiego się można przyzwyczaić. Ja ogólnie nie narzekam i mimo że nie jest to nic co potem dało by mi praktykę to jednak zawsze swój grosz się ma
. Jeśli ktoś mieszka w Częstochowie to zapraszam na zakupy

praca praca wystarczy mieć dobre podejście do niej i wtedy nie jest tak źle….. a jeśli ktoś jest pozytywny to w każdej pracy może sie odnaleźć i co najwalniejsze może mu sie podobać;)
Co racja to racja. W sumie dobrze jest spróbować różnych rzeczy. Ja przez jakiś czas i jako akwizytor chodziłem
Ale to już była przesada i stwierdziłem że się do tego nie nadaję na pewno
Studiujesz dwa kierunki?
Niop. Wiodąca to informatyka, a teraz będę miał już drugi rok pedagogikę. 3 letnie częściowo płatne. Niby wspólnego nie ma nic z infą ale właśnie dlatego na to poszedłem
Pewne urozmaicenie. A będą tam mnie uczyć pod mój główny kierunek tak żebym mógł potem np. uczyć informatyki
Nie wiążę wprawdzie z tym przyszłości ale … kto wie na co się to może przydać
mam podobny problem jak ty i dziwię się, dlaczego wybrałeś real. zwerbowałam się do telepizzy, warunki pracy super, godziny elastyczne i 5 zł na rękę
Czemu dziwisz:)? Złe wspomnienia? Bo jak dla mnie to naprawdę nie jest źle tam. Opisałem plusy i minusy tej pracy ale wiadomo że na co dzień się tego nie odczuwa i ewentualne gorsze dni zdarzają se rzadko. Każda praca ma swoje wady i zalety
A w sumie płaca (na rękę) wychodzi że wyżej niż w telepizzy (ostatnio podwyżka była;-) ). No ale jak kto woli:)
Widze, że praca jest dla Ciebie miłą odmianą
Podziwiam za zdecydowanie się na dwa kierunki