• 28 lipca 2007
  • 14

Węgleszyn 2007 – czyli co też porabiałem … ;)

komentarzy 14

  1. len.MJ napisał(a):

    No pieknie pieknie. A ze zesmy sie w kielcach nie spotkali to wstyd. Ja tez mam 45 km 🙂

  2. Renia napisał(a):

    no no no fotki fajne …. te zachody super . no nie wiem co napisać wyszłam już z wprawy…. to może następnym razem lepiej skomentuje;)ps. Witam ponownie Pana tu;)

  3. Sun napisał(a):

    Witam 😉 Co do fotek starałem się 😉 MJ no w tych Kielcach rzeczywiście pech… Ale nie zmówiliśmy się 🙂 Następnym razem da radę 🙂

  4. Max napisał(a):

    No to widze udane wakacje 😉 To najważniejsze 😉 Ja niestety praktyki w tym roku mam :/

  5. Kris napisał(a):

    Fajnie spędziłeś wakacje 🙂 Ja też lubię taki odpoczynek na wsi. Zresztą rytm życia na wsi jest zgoła odmienny od miejskiego – jakby czas wolniej płynął, przez co moża się tam wyciszyć, a najważniejsze oderwać całkowicie od realiów dnia powszedniego 🙂 A te odpusty w Węgleszynie rzeczywiście były kiedyś nie byle jakim wydarzeniem 🙂 Pamiętam odpustowe hity takie jak lody śnieżka, oranżada odpustowa, cempletki i korki 🙂 A wieczorkiem zawsze była zabawa … 🙂 Eh, wracam do pracy….

  6. Sun napisał(a):

    To jest fakt, wieś wycisza 🙂 Czasami jak się tam za długo jest to nudno trochę , ale to tylko kwestia wymyślenia czegoś:) No i rzeczywiście były zabawy. Najczesciej w remizie 🙂 No i te karuzele 😉

  7. Kris napisał(a):

    Tak, to mi się zawsze bardzo tam podobało na równi z pracą w polu, he he – człowiek jakby "odrywał" się od rzeczywistości 🙂 Ostatnio byłem tam w lipcu na 4 dni i wystarczająco wypocząłem. Niestety nie załapałem się na odpust, bo był w poniedziałek 🙁 Za to w Oksie, 22. lipca był festyn gminny, a wieczorem tańce, hulanki i swawola – wszystko pod chmurką 🙂 Uhhh, ale nas nogi bolały następnego dnia … powrót z imprezy oczywiście pieszo, jak za dawnych dobrych czasów 🙂

  8. Kris napisał(a):

    A propos nudy na wsi 🙂 znalazłem kiedyś ciekawą stronę o Małogoszczu i okolicach: http://krystyna_lagierska.republika.pl/
    Sam nie wiedziałem, że jest tam tyle ciekawych szlaków turystycznych. Zależy co kto lubi, ale jak dla mnie to jest wiele interesujących rzeczy do zwiedzania 🙂
    Pozdrawiam

  9. Dombek7 napisał(a):

    Witam, fajny opis. Tak się składa że pochodzę z Węgleszyna i zawsze się zastanawiałem czyj jest ten domek nr 134……… Nie obraź się ale Oksa nie jest miasteczkiem (kiedyś była) co na tle lokalnych animozji jest ważne………..choć ja potyczki pomiędzy Oksą i Węgleszynem przeważnie po wspomnianych zabawach traktuję jako element folkloru. Oprócz odpustów ciekawe są równiez gminne zawody strażackie………..takie wiejskie igrzyska ale ciekawe rzeczy tam się dzieją. Pozdrawiam i zapraszam ponownie.

  10. Kris napisał(a):

    Rzeczywiście Oksa nie jest miastem, więcej … przed wojną i Węgleszyn był siedzibą gminy 🙂 – ale to tak na marginesie, chcąc dodać powagi "naszej" wsi 🙂 , na której jak widać, wielu z nas dobrze się czuje i wypoczywa 🙂 Pozdrowionka

  11. Kris napisał(a):

    A za kilka dni znów odwiedzę Węgleszyn, a w nim miejsce najbardziej bliskie, gdzie spoczywają moi przodkowie …

  12. Sun napisał(a):

    Ja już byłem 🙂 Co do Oksy to może nie jest to miasteczko ale… Odróżnia ją od Węgleszyna obecność przychodni i posterunku policji 🙂 No i sklepów więcej. Więc chyba można uznać ją jako…. mini miasteczko 🙂

  13. Kris napisał(a):

    Ale oczywiście, że można Oksę uznać za miasteczko 🙂 , tym bardziej, że kiedyś rzeczywiście Oksa miałą prawa miejskie … zresztą, jakie to teraz ma znaczenie? Chyba nie będziemy się o to sprzeczać 🙂 Pozdrowionka 🙂

  14. Paweł napisał(a):

    @len.MJ
    Tak się słada że ja z Węgleszynem mam dużo wspólnego ponieważ mam tam ciocię i wujka i w wakacje dawniej często jeździłem do Węgleszyna. Moja mama urodziła sie i wychowała w tej wsi a dokładnie w Węgleszynie Ogrody Były to lata 70-te i 80-te gdy tam jeździłem. Teraz gdy mieszkam trochę w Warszawie (praca) troche w Szwecji (Goeteborg, żona) to tylko wspominam te dawne czasy dziecięctwa i młodości. Letnie wypady z kuzynem na jeziorka na Sołochę, na Glinianki, na Roztoki nad białą Nidę wykąpać się i na ryby. To zostaje w pamięci i… pozostaje trochę tęsknoty 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge