Home > Galeria, Prywatne > Węgleszyn 2007 – czyli co też porabiałem … ;)

Węgleszyn 2007 – czyli co też porabiałem … ;)

Wróciłem :) Jak pisałem poprzednio , byłem na wakacjach przez 3 tygodnie. Jak co roku większość czasu spędziłem w Węgleszynie gdzie mam domek  i gdzie można odpocząć w zaciszu wsi ;-) Ale przez ten czas sporo się kręciłem i oczywiście robiłem dość dużo zdjęć, których trochę przedstawię poniżej :)


Początek wsi. Prowadzi tu w sumie klika dróg ale tu jest do mnie najbliżej. Zaraz za zakrętem widać ulicę na której stoi domek. Nazywają ją tu warszawską, choć to nieoficjalna nazwa. Mój numer to 134:)


Ta sama droga ale z… pola :) Wokół praktycznie same pola jak to na wsi. Jak widać żniwa już powinny się rozpocząć

Pogoda piękna. Za polami widać trochę cmentarz, a daleko, za tymi pagórkami są Kielce (45 km dokładnie).


No i żniwa :) Nie zobaczy się rzecz jasna już w polu całej rodziny z kosami , ale  same kombajny. Swoją drogą dawno temu mnie tu nauczono kosić tradycyjnie i czasami wyjmuje kosę, żeby trochę przetrzebić zarośla daleko w sadzie :) Fajna sprawa chociaż uważać trzeba bo nie od parady śmierć z kosą właśnie podróżuje



Jakieś 15 km od Węgleszyna jest ta słynna już Włoszczowa i jej dworzec ;) Ja co prawda byłem na dworcu głównym, a nie północnym co to w tv ciągle pokazują ale Włoszczowa ta :) Swoją drogą fajne miasteczko. Wokół są piękne lasy (ale jagód nie było:( )


W drodze do Kielc mijałem Chęciny. Byłem tam już kilka razy więc tym razem z daleka zdjęcie. Piękny zamek (w sumie ruiny) i wspaniały widok z głównej baszty :) . Polecam każdemu kto będzie w okolicy




A to już Kielce i tamtejszy park Staszica. Bardzo duży i przyjemnie się tam chodziło (tym bardziej że straszny upał był). W parku było takie mini zoo gdzie w klatkach były ptaki. Miałem szczęście i jak przechodziłem paw rozłożył swój ogon. Szkoda, że siatka taka gęsta.


Kaczka nie wytrzymała tego ciągłego karmienia i głośno wyrażając swoją dezaprobatę opuściła staw :)


A to już główna ulica Kielc – Sienkiewicza. Cała przerobiona na deptak dla pieszych gdzie jest bardzo dużo restauracji. Szkoda że Częstochowskie aleje robią tka długo i końca nie widać :/




A to już galeria Echo w Kielcach. Mnie przypominała trochę BlueCity w Warszawie , choć oczywiście znacznie mniejsza. Jednak sklepów ponad 70, plus Tesco, multikino i całe mnóstwo restauracji. Fajna sprawa :) I znów jak to się dzieje że większa Częstochowa nie ma nic co można by chociaż porównać do takiej galerii? Wstyd



Podziemny parking w galerii Echo. W aucie kawałek siostry ;-)


I powrót  do Węgleszyna.  Daleko z przodu widać Chęciny :)   Droga tu jest bardzo urozmaicona, wspina się i opada, jak to w górach (góry świętokrzyskie – małe bo małe ale zawsze :) )



W poniedziałek 16 lipca w Wegleszynie był odpust. Z tej okazji jak zwykle zjechali tu kramarze . Dawniej była to nie lada atrakcja dla dzieci z okolicznych wiosek, dziś  to już tylko cień popularności



W każdą niedzielę i świeta na ulicy gdzie mam domek parkuje cała masa samochodów. Niektórzy  bezczelnie stają mi w bramie jak ten powyżej (samochód z otwartymi drzwiami stał mi w bramie) Ile ja się zawsze na denerwuje i nagadam do tych co tam stają. Ech zawsze się znajdzie jednak następny co przepisów nie zna :/


A samochody parkują bo mają blisko do kościoła. Widok na kościół w Węgleszynie spod mojej bramy. Kościół ten jest zabytkowy, starszy od Jasnej Góry i istnieje od 1314 roku ! Z początku drewniany potem murowany.

Ten sam kościół, widok od głównej bramy



A to już widok z drogi na cmentarz. Ten murowany płot  to tył mojego sadu :)



Koń u sąsiada. Jeden z nielicznych na wsi, wciąż używany do pracy w polu.



A to już ja w Oksie (miasteczko 6 km od Węgleszyna) w parku.




A to bociany :) (też w Oksie) Udało mi się zrobić zdjęcie całej rodzince ;)



Jak i wieś to i krowy ;) Te tu niezbyt urodziwe ale…


Nad Węgleszynem lata bardzo dużo samolotów, główni pasażerskich ale lecą daleko w chmurach więc nie przeszkadzają. Jednak jeden z mieszkańców lata dość często na lotni nad nami :) Zdjęcie w ostatniej chwili zrobiłem więc małe.



Nie obyło się bez ogniska i grillowania. Na szczęście było bezwietrznie :)


A to inna droga do Węgleszyna


A to zdjęcie domku od strony sadu. Tutaj nie koszę więc jest… dziko ;-)


W ostatni dzień mojego pobytu, przyjechało do mnie na rowerach dwóch kolegów. Z Częstochowy !! Po jakiś 2 godzinach wrócili do Czewy. Na rowerach też. Razem to 180 km i powrót o 1 w nocy ! Panowie szacunek :) I dziękuje za wizytę :)



A to już moja Lusia ;) Oczywiście na wsi miała gdzie poszaleć. Na drzewach głównie


Ale i deszcz jej nie przeszkadzał :D


Najbardziej rozbrajają mnie pozy jakie przyjmowała w czasie snu :)


Mój domek wieczorem




A to mały bonus… Jakoś dużo narobiłem zdjęć o zachodzie słońca. To niektóre z nich

Podziel się i skorzystaj:
  • Print
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Blip
  • Co-Robie.pl
  • email
  • Flaker
  • Grono
  • Gwar
  • PDF
  • Śledzik
  • Twitter
  • Wykop

Galeria, Prywatne

  1. len.MJ
    Lipiec 28th, 2007 at 20:32 | #1

    No pieknie pieknie. A ze zesmy sie w kielcach nie spotkali to wstyd. Ja tez mam 45 km :)

  2. Renia
    Lipiec 28th, 2007 at 20:34 | #2

    no no no fotki fajne …. te zachody super . no nie wiem co napisać wyszłam już z wprawy…. to może następnym razem lepiej skomentuje;)ps. Witam ponownie Pana tu;)

  3. Sun
    Lipiec 28th, 2007 at 20:48 | #3

    Witam ;) Co do fotek starałem się ;-) MJ no w tych Kielcach rzeczywiście pech… Ale nie zmówiliśmy się :) Następnym razem da radę :)

  4. Max
    Lipiec 28th, 2007 at 22:47 | #4

    No to widze udane wakacje ;) To najważniejsze ;) Ja niestety praktyki w tym roku mam :/

  5. Kris
    Lipiec 30th, 2007 at 08:54 | #5

    Fajnie spędziłeś wakacje :-) Ja też lubię taki odpoczynek na wsi. Zresztą rytm życia na wsi jest zgoła odmienny od miejskiego – jakby czas wolniej płynął, przez co moża się tam wyciszyć, a najważniejsze oderwać całkowicie od realiów dnia powszedniego :-) A te odpusty w Węgleszynie rzeczywiście były kiedyś nie byle jakim wydarzeniem :-) Pamiętam odpustowe hity takie jak lody śnieżka, oranżada odpustowa, cempletki i korki :-) A wieczorkiem zawsze była zabawa … :-) Eh, wracam do pracy….

  6. Sun
    Lipiec 30th, 2007 at 10:02 | #6

    To jest fakt, wieś wycisza :) Czasami jak się tam za długo jest to nudno trochę , ale to tylko kwestia wymyślenia czegoś:) No i rzeczywiście były zabawy. Najczesciej w remizie :) No i te karuzele ;-)

  7. Kris
    Lipiec 30th, 2007 at 11:05 | #7

    Tak, to mi się zawsze bardzo tam podobało na równi z pracą w polu, he he - człowiek jakby "odrywał" się od rzeczywistości :-) Ostatnio byłem tam w lipcu na 4 dni i wystarczająco wypocząłem. Niestety nie załapałem się na odpust, bo był w poniedziałek :-( Za to w Oksie, 22. lipca był festyn gminny, a wieczorem tańce, hulanki i swawola – wszystko pod chmurką :) Uhhh, ale nas nogi bolały następnego dnia … powrót z imprezy oczywiście pieszo, jak za dawnych dobrych czasów :-)

  8. Kris
    Lipiec 30th, 2007 at 11:24 | #8

    A propos nudy na wsi :-) znalazłem kiedyś ciekawą stronę o Małogoszczu i okolicach: http://krystyna_lagierska.republika.pl/
    Sam nie wiedziałem, że jest tam tyle ciekawych szlaków turystycznych. Zależy co kto lubi, ale jak dla mnie to jest wiele interesujących rzeczy do zwiedzania :-)
    Pozdrawiam

  9. Dombek7
    Październik 25th, 2007 at 14:32 | #9

    Witam, fajny opis. Tak się składa że pochodzę z Węgleszyna i zawsze się zastanawiałem czyj jest ten domek nr 134……… Nie obraź się ale Oksa nie jest miasteczkiem (kiedyś była) co na tle lokalnych animozji jest ważne………..choć ja potyczki pomiędzy Oksą i Węgleszynem przeważnie po wspomnianych zabawach traktuję jako element folkloru. Oprócz odpustów ciekawe są równiez gminne zawody strażackie………..takie wiejskie igrzyska ale ciekawe rzeczy tam się dzieją. Pozdrawiam i zapraszam ponownie.

  10. Kris
    Październik 29th, 2007 at 15:36 | #10

    Rzeczywiście Oksa nie jest miastem, więcej … przed wojną i Węgleszyn był siedzibą gminy :-) – ale to tak na marginesie, chcąc dodać powagi "naszej" wsi :-) , na której jak widać, wielu z nas dobrze się czuje i wypoczywa :-) Pozdrowionka

  11. Kris
    Październik 29th, 2007 at 15:39 | #11

    A za kilka dni znów odwiedzę Węgleszyn, a w nim miejsce najbardziej bliskie, gdzie spoczywają moi przodkowie …

  12. Sun
    Październik 30th, 2007 at 00:48 | #12

    Ja już byłem :) Co do Oksy to może nie jest to miasteczko ale… Odróżnia ją od Węgleszyna obecność przychodni i posterunku policji :) No i sklepów więcej. Więc chyba można uznać ją jako…. mini miasteczko :)

  13. Kris
    Październik 30th, 2007 at 15:29 | #13

    Ale oczywiście, że można Oksę uznać za miasteczko :-)  , tym bardziej, że kiedyś rzeczywiście Oksa miałą prawa miejskie … zresztą, jakie to teraz ma znaczenie? Chyba nie będziemy się o to sprzeczać :-) Pozdrowionka :-)

  14. Paweł
    Marzec 12th, 2009 at 12:19 | #14

    @len.MJ
    Tak się słada że ja z Węgleszynem mam dużo wspólnego ponieważ mam tam ciocię i wujka i w wakacje dawniej często jeździłem do Węgleszyna. Moja mama urodziła sie i wychowała w tej wsi a dokładnie w Węgleszynie Ogrody Były to lata 70-te i 80-te gdy tam jeździłem. Teraz gdy mieszkam trochę w Warszawie (praca) troche w Szwecji (Goeteborg, żona) to tylko wspominam te dawne czasy dziecięctwa i młodości. Letnie wypady z kuzynem na jeziorka na Sołochę, na Glinianki, na Roztoki nad białą Nidę wykąpać się i na ryby. To zostaje w pamięci i… pozostaje trochę tęsknoty :sad: