• 26 maja 2007
  • 15

Burza… siła natury

komentarzy 15

  1. Agulka napisał(a):

    <wow> jestem pod wrażeniem:).  Posiedziałeś troche nad tym;). Ciekawe artukuły mógłbyś pisać:P.  Buziaki:*

  2. Sun napisał(a):

    Dziękuje :*  Ale nie było tak źle…. Skorzystałem z kilku źródeł w internecie i…;)

  3. Max napisał(a):

    Heh, Sun muszę Ci wypomnieć że gafę strzeliłeś, bo kogoś jeszcze zabijesz. Otóż co do samochodu masz rację, w środku jesteśmy bezpieczni, bo łądunek weźmie na siebie karoseria, ale przez opony to on za cholerę nie spłynie, bo guma to dość dobry izolator. Tak więc ładunek zgromadzi się w karoserii i lepiej jej nie dotykać wysiadając, bo my możemy wedy stanowić drogę ładunku do ziemi. Wystarczy zewrzeć karoserię przewodem z ziemią i poczekać chwilkę i już możemy wysiadać. To może właśnie rozwieje pewną dręczącą Was (no może nie Was, ale wiem że sporo osób nie wie po co to jest) sprawę. Dlaczego niektórzy z tyłu samochodu targają szurający po ziemi metalowy łańcuszek… No właśnie po to, jak piorun pierdutnie w wóz, to ładunek spłynie po łańcuszku do ziemi i jest ok. A na drugi raz nie śpijcie na lekcjach fizyki. Pan, panie przyszły inżynierze też nie powinien… :]

  4. Max napisał(a):

    Co do zasad bezpieczeństwa podczas burzy dodam tylko, że gdy jesteśmy na otwartej przestrzeni najlepiej się położyć na zaiemi (nie bedziemy wtedy najwyższym punktem). W domu za to radzę pozamykać okna. Aha i nie używajmy telefonów komórkowych – w końcu to elektronika i podobno (są nad tym prowadzone badania) przyciąga pioruny.

  5. Sun napisał(a):

    Hmm… A to ciekawe co do tego samochodu. Wiesz ja o tym czytałem w kilku źródłach…. No ale masz rację ze coś tu nie tak…. W końcu opona izlouje… Dzięki za sprostowanie 😉

  6. Max napisał(a):

    Heh, w necie różne bzudy i głupoty piszą. Wiesz, akurat mam amteriałoznawstwo elektryczne i pochwalę się że chodzę na wykłądy bo są ciekawe i miałem okazję pobawić się takimi gumowymi rękawicami izolacyjnymi i daję Ci gwarację że prąd przez takową rzecz nie płynie. Sprawdziłem osobiście 🙂

  7. Sun napisał(a):

    A jednak pogrzebałm i miałem racje co do opon 😉 Fakt same  sobie nie przewodzą ale podczas burzy zazwyczaj pada no i są… mokre 😉 Tak więc prąd spływa po karoserii a następnie po  mokrych oponach do ziemi 🙂 Więc jak jest sucho , to lepiej karoserii nie dotykać , ale jak juz popada… Powinno być bezpiecznie 🙂

  8. Loriel napisał(a):

    Ja tam o nawałnicach dowiedziałam się dopiero z telewizji… W mojej cudownej wsi, 20 km od Częstochowy, popadało może z kwadrans, błysnęło ze trzy razy, zagrzmiało ze dwa i było po burzy. Nawet jej nie odczułam. Co do gumy, to nawet ja wiem, że prądu takowa nie przewodzi 😉

  9. Max napisał(a):

    A woda na oponach zmienia sprawę, bo wtedy łądunek spływa po wodzie, a nie przez same opony, ale taka sytuacja jest jak najbardziej możliwa, w końcu woda dobrze przewozi prąd…

  10. misiek napisał(a):

    nom to bardzo ciekawe zjawiskojak sie pozna blizej jego nature to jeszcze bardziej zadziwia i fascynuje :)jak byla ta burza to wlasnie siedzielem w pracy i nawet mimo halasu tam panujacego slyszalem kilka grzmotow wiec musialo byc niezle

  11. misiek napisał(a):

    a co do opon to sie niebardzo z Wami zgodzesamochod podczas burzy staje sie "klatka faradaya" wiec jesli nie dotkniemy zadnej z metalowych czesci w srodku to nie ma prawa nic nam sie stac :Dodsylam do bardzo ciekawego odcinka TOP GEAR kiedy to wlasnie samochod z "chomiczkiem" w srodku zostal wystawiony na dzialanie sztucznych piorunow, z autkiem nic sie nie stalo, tak jak z czlowiekiem wewnatrz, experyment odbyl sie w niemczech w specjalnym osrodkuPozdrawiam wszystkich fanow burz i piorumow 😀

  12. Sun napisał(a):

    Nie no Misiek właśnie my o tym mówiliśmy. Że jeśli opony są suche to ładunek będzie na karoserii i póki jej nie dotkniemy to oki… Ale kiedyś wysiąść trzeba 😉

  13. misiek napisał(a):

    i tu ponownie sie z Toba nie zgodzeto nie dziala takauto nie moze zebrac tak wielkich ilosci energiinie kopnie nawet przy suchych oponach

  14. Sun napisał(a):

    Hmm. No ale to co wtedy z tym ładunkiem będzie skoro przez opony nie trafi do ziemi :)?? Jakoś musi znaleźć ujście…. Jak mokre to luzik no ale tak? W sumie ciekawa sprawa i sam nie jestem pewien co by sie stało:)

  15. MAx napisał(a):

    Co wy tu piszcie ;P Ludzi opanujcie sie czy ktos cos wie na tn temat ? Samochód moze wisiec 500m nad zimią a i tak łądunek spłynie do ziemi. Piorun porusza sie na lini ziemia chmury czasami na odległości kilku kilomtrów ( zdarzają si do 80km) i samochód po dostaniu piorunem poprostu odda go przz najniższą cześc nadwozia do ziemi. Samochód to nie kondensator 😛 hehh ni ma zadnej możliwości magazynowania zadnej energi tym bardziej tak wielkiej. U mnie w domu miałem przypadek udrznia pioruna w telewizor z anteną – !!który był odłączony od sieci 220V. Piorun na wejsciu do telewizora z anteny wypalił w drewnie dziure 5 Cm – nastepnie po wykłądzinie powędrował do kontaktu 🙂 robiąc na niej sobie ścizke. Nadmienie ze wykłądzina to izolator… Pozrawiam  

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge