• 20 maja 2006
  • 11

Kod Da Vinci

komentarzy 11

  1. Loriel napisał(a):

    Ja sobie chyba jednak daruję. Obawiam się wiejącej od filmu komerchy. Książki nie czytałam i też nie mam zamiaru. Trochę się o niej nasłuchałam od koleżanki, która wciskała mi jakieś kity o “Ostatniej Wieczerzy”. Mówiła coś o jakimś przesłaniu z obrazu, itd. Bardzo mnie to zniesmaczyło. Leonardo to dla mnie w głównej mierze warsztat. A wydaje mi się, że ani książka ani film podobnego warsztatu nie mają…

  2. Sun napisał(a):

    Oj dlatego ja nigdy nie słucham opinii innych tylko wole sio czymś przekonać sam. I nie zgadzam sie… Zarówno w książce jak i filmie, wspomniany obraz ostatnia wieczerza to tylko jedno z wielu pokazanych tam dzieł. I nic tam nie ma niezgodnego ze stanem faktycznym. Pokazane są pewne rzeczy na które człowiek nie zwraca uwagi na pierwszy rzut oka. I nawet jeśli to mistyfikacja i wymysł autora książki to muszę powiedzieć ze zaiste mądrze to wymyślił. Pewnie ze jeśli ktoś oczekuje filmu o działach sztuki itp. to się zawiedzie… Zarówno film jak i książka traktować trzeba raczej jak powieść przygodowa :) . I z takim podejściem na pewno będzie lepiej ;)

  3. Loriel napisał(a):

    Ja nie oczekuję filmu o dziełach sztuki. Bez przesady. Ale rany rety… Wpleść Leonarda do powieści i filmu przygodowego. Przygodowego! Toż to zniewaga…

  4. Sun napisał(a):

    Hmm no może nie przygodowego…. Ale to wszystko pozwala spojrzeć na te dzieła z innej strony… Tam nie ma podwazania ich wyrazu itd. Tam zwrócono uwage na pewne szczegóły po prostu :) I to jest fajne w tym filmie :) A śmiem twierdzić ze po obejrzeniu filmu ludzie zaczynają sami szperać i interesować sie np. obrazami leonarda:)

  5. len.MJ napisał(a):

    Filmu jeszcze nie ogladalem, ale mam zamiar oczywiscie. Natomiast ksiazka bardzo mi sie podobala. Czyta sie niezwykle szybko. Po przeczytaniu serio zaczalem sie dokladnie przygladac jego obrazom (tak, tak Sun :) ) Pan Brown przedstawil bardzo interesujaca historie i wychwycil w tych obrazach niezwykle szczegoly, na ktore wczesniej nie zwracalismy uwagi. A dlaczego Loriel wedlug Ciebie to zniewaga? Mysle ze Leonardo byl tak bardzo inteligentnym i tajemniczym czlowiekiem iz mogl zawrzec w swoich dzielach pewnego rodzaju informacje niewidoczne na pierwszy rzut oka. I gdyby teraz zyl, pewnie wysmiewal by sie z nas, ze ze nie potrafimy tego dostrzec

  6. Sun napisał(a):

    Dokładnie :) Tym bardziej że każdy widzi te rzeczy o których napisał Brown… To tylko kwestia spojrzenia i wiedzy na co patrzec :) Ja w pokoju sam mam obraz ostatnia wieczrza (taki mały na pamiątce z komuni) i doskonale na nim widać to o co chodizło w ksiażce. Tak wiec co do tego Brown wymyslił to bardzo dobrze…Może własnie na tym polega fenomen tej i innych jego książek. Zwraca uwage na coś co normalnie człowiek widzi ale nie wie co tak naprawde oznacza….

  7. Loriel napisał(a):

    Sądzę po prostu, że Leonardo nie jest dobrym materiałem na film przygodowy. Jeśli autor książki i filmowcy, zachęcili odbiorców do oglądania dzieł owego artysty, to dobrze. Oby tylko odbieranie dzieł nie skończyło się na doszukiwaniu się od razu ukrytego sensu, bo wtedy historia sztuki upadnie…

  8. Max napisał(a):

    Do len.MJ

    Niestety muszę Ciebie rozczarować. Pan Brown tego nie zauważył i nie wymyślił. Skorzystał tylko z ogólnodostępnych opracowań, uwag i analiz różnych ludzi zajmujących się obrazami, Biblią oraz takimi sprawami i wrzucł to do jednej ksiazki podkolorowujac trochę bardziej to, co znalazł na stronach ludzi popierającej “Spiskową teorię dziejów.” Bo dla mnie niestety (albo i stety) książka Pana Browna jest tylko odgrzewaniem starego kotleta, o którym mówiono i pisano już wiele razy, o samej “Ostatniej Wieczerzy” mam chyba w domu z 7 arykułów (Newsweek, Wprost, Polityka, GW,…) nie mówiąc o Opus Dei i tym podobnych rzeczach na temat małżeństwa Jezusa i Jego dzieciach… Tematy te się po prostu “przejdały” a Pan Brow próbuje zarobić, czy właściwie już zarobił na taniej sensacji i manipulowaniu rzeczami o których zwykli ludzie nie mają pojęcia, czy może też nie zwracają uwagi na takie rzeczy, ale jak się chce do tego dojść to można wyczytać co nieco.

    Druga sprawa że niektórzy Katolicy za bardzo się przejmują tą książką. Prostesty, manifestacje i inne cuda na kiju. Ja się pytam po co? Książka jest tak naprawdę fikcją literacką do której autro ma prawo. Jak ktoś nie chce nie musi czytać i oglądać filmu (tak jak ja), ale zabranianie innym to zakrawa na ograniczenie wolności, a robienie takiego “szumu” w okół sprawy zrobi to samo co zrobiło “Pasji” Mela Gibsona czyli zwiększy widownie co najmniej o 50%. Tyle ode mnie.

  9. Max napisał(a):

    Btw co do gatunku filmu ja bym zmienił z przygodowy na sensację, ale to również tylko moje skromnie zdanie…

  10. Sun napisał(a):

    No ja wiem że Brown tego nie wymyślił. On po prostu zebrał w całość to i za sprawą szumu w mediach ta książka tak popularna sie stała. Mnie osobiście też denerwuje szum jaki robi wokół tego kościół. Kazdy ma swój rozum i taki czy inny film na pewno nie zmieni jego wiary… co najwyżej może przemyśleć co nie co. Ale to wszystko przecież trzeba traktować jak zwykły film. I zgadzam sie ze zawsze zakazany owoc najlepiej smakuje :)

  11. Angel napisał(a):

    A ja skomentuje to w ten sposob, ze film warto obejzec, bez wzgledu czy ktos zgadza sie z tym co przedstawia autor czy nie. Zyjemy w wolnym swiecie i zwracanie uwagi na sprawy , nawet te ktore moga nas razic, albo z ktorymi mozemy sie nie zgadzac , jest watre, chocby dlatego alby umiec wyciagac wnioski i w jakis sposob sie rozwijac. ;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge