• 16 maja 2006
  • 21

Jak duży wpływ na to jak jesteśmy spostrzegani ma nasz ubiór?

komentarzy 21

  1. Sun napisał(a):

    Dokładnie. Człowiek chodzi w tym w czym dobrze się czuje. To wkurza jak opinia innych potrafi wszystko zepsuć. Nie mowie o czymś co wygląda rzeczywiście nie na miejscu np. kostium w urzędzie… Ale nie fajna jest taka klasyfikacja że tylko jeden typ “mundurku” pasuje w dane miejsce… Ludzie lubią być kreatywni :)

  2. Lukas napisał(a):

    Mysle, ze np. pracujac w banku powinno sie miec ubior powszechnie postrzegany za elegancki, tworzy to porzadany wizerunek i jest wyrazem chyba tez szacunku do klienta, podjecie go w stosowny sposob, natomiast juz po pracy mysle, ze nic nie stoi na przeszkodzie abysmy poprzez ubior wyrazali samych siebie, bo mysle ze moze on miec … i generalnie ma taka moc/wymowe ;-)

  3. Max napisał(a):

    Lukas ma racje. Poza tym jak ubranie nie jest poplamione, wygniecione czyli ogólnie, jest ładnie i schludnie ;) to dlaczego nie zamienić tej białej bluzki na coś innego ;)

  4. Angel napisał(a):

    mysle ze w tych czasach co zyjemy,i w dobie takiego ogolnego rozluznienia obyczajow i dobrego smaku to takie wrecz dziwne troche nakazy moralne a czasem nawet i wewnetrzne prawa przedsiebiorstw jest troche takie dziwne.

  5. $ napisał(a):

    Ubior ma ogromny wplyw na to jak jestemy postrzegani, jestem za tym aby obalic stereotypy, ale niestety “wiekszosc” spoleczenstwa tego nie pochwala, a szkoda bo wciaz jest jak dawniej, w banku biala bluzeczka i ewentualnie spodniczka ;)

  6. Lukas napisał(a):

    Ja mysle, ze raczej tendencja do porzucania dobrego smaku, wyczucia, taktu byla by dziwna, nie mylmy rozluznienia obyczajow z brakiem wyczucia, przeciez nie musza wszyscy pracownicy przedsiebiorstwa przychodzic w tego samego koloru koszulach i garniturach raczej, po prostu trzeba byc ubranym na poziomie w pewnych sytuacjach, przynajmniej kultura tego wymaga, zawsze beda ubiory bardziej i mniej oficjalne, wizytowe, a czlowiek, ktory potrafi sie zachowac ubierze sie stosownie do okazji. Kiedy sytuacja nie narzuca zadnych ram … np idziemy na spacer po miescie mozemy sie ubrac tak jak bedziemy sie czuli najlepiej ;-) Takie jest moje zdanie ;-)

  7. Max napisał(a):

    Dokładnie Lukas – popieram Cię, masz 100% racji ;)

  8. Angel napisał(a):

    a co wy na nowa mode – chodzenie bez bielizny? Czytam tu na necie ze to nowy trend sie zaczyna, ciekawe czy taka moda ma szanse u nas sie utrzymac? haha

  9. Afro napisał(a):

    Podoba mi sie to co npisał Lukas.
    To prawda, ze w wiekszych renomowanych przedsiebiorstwach wszyscy pracownicy wygladaja tak samo, a to beznadzieja, przeciez kazdy z Nas jest inny, ma inny gust, czasem lepiej wyglada w innym kolorze niz mu to narzucaja, nie powinno byc takich sytuacji, zeby ktos nam nakazywal jak mamy chodzic ubrani. Niech kazdy bedzie soba, a zapewne wiemy sami co, jak, gdzie i kiedy wypada zalozyc. Ale powinnismy ubierac sie według własnego gustu i uznania.

  10. Afro napisał(a):

    A jesli chodzi o ta bielizne, to calkiem ciekawe :) a moze by tak sprobowac, hehe

  11. $ napisał(a):

    Spotkalem kiedys osobe, ktora to praktykowala i podobno jest to naprawde swietne uczucie :) , hmm ja raczej sie nie dowiem jak to jest ;) !!

  12. Sun napisał(a):

    To jeszcze nie probowałas ??:P Zależy co i kiedy… Pod niektore ubrania sie bielizny nie da nie założyc….Ale nie kiedy…. Hmm nie wierze ze jakiś facet widząc dziewczyne w krótkiej spodniczce , gdy na dworze ciepło choć raz nie pomyslał jak to jest z jej bielizną… Ma czy nie ma ;) . To juz tak z nasza wyobraźnią jest…. A moda jak najbardziej fajna :) choć oczywiscie kazdy chodzi tak jak mu sie to podoba i jak sie czuje dobrze…;)

  13. Misiek napisał(a):

    mhmmm ja osobiscie jestem bardzo tolerancyjny jesli chodzi o ubior, aczkolwiek jak widze faceta w rozowej koszuli to krew mnie zalewa. Poprostu mi to jakos nie pasuje. Mysle ze konserwatywny stoj jest jak najbardziej na miejscu jesli chodzi o pewne sytuacje. Bo wyobrazcie sobie sytuacje gdy przychodzicie do banku a tam siedzi doradca w szerokich spodniach z krokiem w kolanach i wyciagnietej koszulce :) ja osobiscie mialbym opory rozmawiajac z nim. Ale to sa wlasnie stereotypy i sadze ze niektore przetrwaja, chocby newiem jaka nowa moda miala wejsc :)

  14. Loriel napisał(a):

    Co do stroju, to ja również popieram Lukasa. Ludzie pracujący w firmach od których wymaga się zaufania, winni być klasyczni i stonowani. Słowem, tacy: którym możnaby zaufać. Ubiór działa na podświadomość i nie wyobrażam sobie nawet zwykłych jeansów i np.: klasycznej bluzki u pani będącej doradcą bankowym. Po prostu istnieją sytuacje, dyktowane obyczajami, religią, wynikające z szacunku dla innych, w których wypada być ubranym tak a nie inaczej i kropka. Tego nie należy zmieniać. Za to w życiu prywatnym, można ubierać się tak jak się chce: nie patrząc na to, co inni ludzie pomyślą. Można w pełni manifestować swoją indywidualność :) A co do chodzenia bez bielizny, hmmmm… chyba dziwnie bym się czuła ;) Poza tym słowo “trend” jest bzdurne. Kojarzy mi się z zagładą indywidualności ;P ;)

  15. Angel napisał(a):

    mnie tam sie jednak wydaje ze jesli chodzi o ubiór to kwestia każdego z nas i powiem szczerze że ja tam mogę być obsługiwana w banku przez faceta w szerokich spodniach i różowej koszulce jesli jest tylko czysta ;-) , ważne żeby koleś znał sie na sprawie i był obeznany w tym co robi, bo cóż mi po panience w mundurku urzedowym i nienagannym wyglądzie jeśli nie będzie znała się na tym co robi i będzie latać od koleżanki do koleżanki pytać się co i jak dopiero.

  16. Sun napisał(a):

    Ja myślę że każdy sie ubiera jak mu dobrze i wygodnie. A w banku….No cóż zgadzam się ze to kwestia kompetencji pracownika a nie tego jak wyglada. Tym bardziej ze i tak go prawie nie widać zza tego biurka :P

  17. Lukas napisał(a):

    Ja uwazam, ze pracownik spotykajacy sie z innymi ludzmi, ktory jest ubrany w sposob nielegancki wyrazal by w ten sposob brak szacunku, jest to sytuacja oficjalna i wymaga stosownego podejscia, jesli ktos by chcial ze mna w ten sposob rozmawiac o zaciagnieciu przeze mnie np. wysokiego kredytu to uznalbym, ze chyba mu sie cos pomylilo i zmienilbym bank.

  18. Max napisał(a):

    Każdy ubiera się jak mu wygodnie racja. Ale czasem trzeba się poprostu ubrać tak jak każde szef czy dobry zwyczaj bez względu na to czy jest wygodnie czy nie.

  19. Sun napisał(a):

    Ano wiadomo ze tu dochodzi jeszcze sprawa wymogów instytucji w ktorej pracujemy….trzeba sie temu podporzadkowac…Chociaż też jest tak ze to zalezy gdzie… Wniektórych urzedach scisle se takich rzeczy przestrzega w innych nie za bardzo….
    A teraz pytanie troche z innej beczki…:) Co sądzicie o dziewczynach czy też facetach którzy ubierają sie ciagle na czarno, noszą glany itd a u dziewczyn dochodzi jeszcze czarny , ostry makijaż…. Bo mnie o ile u faeta takie cos az tak nie razi to jakos nie umiem sie przekonać do dziewczyny w glanach właśnie :/…

  20. Girionsson napisał(a):

    Zgadzam sie w 100% z Lukasem. W pewnych sytuacjach obowiazuje elegancki stroj. Stroj bedacy wyrazem szacunku wobec drugiego czlowieka. Nie wyobrazam sobie pani w banku, siedzacej w bluzeczce koloru intensywnego rozu, ktory przyprawia kontrahenta o mdlosci, niebieskiej mini ze zlotym paskiem i szpilkach o wielkosci wprost proporcjonalnej do skali glosu nalezacego do pani o nazwisku Carey, Mariah zreszta. To tak, jakbym na niedzielna Komunie, na ktora sie wybieram, ubral piekny, wylapujacy wszystkie promienie sloneczka, swiecacy dresik i japonki. A co do koloru czarnego. Kolor ten w duzej mierze przypadkow towarzyszy przynaleznosci do danej subkultury, moze wyrazac na przyklad upodobania muzyczne lub w pewnym sensie kulturowe (w szerokim znaczeniu tego slowa). Taki sposob ubioru, jak np. czarny stroj i glany, niesie tez za soba zwykle pewien przekaz. Nie jest sztuka dla sztuki. Mnie osobiscie nie razi absolutnie, co wiecej, wielu ludzi ktorych znam, ubierajacych sie wlasnie w ten sposobn, sluchajacych ostrej gitarowej muzyki, charakteryzuje sie tez wysoka kultura osobista, a z ich sposobu wypowiedzi mozna wywnioskowac, ze nie sa w ciemie bici i ich iloraz inteligencji wielokrotnie przewyzsza poziom, do jakiego przyzwyczaily mnie tak zwane "rozowe blondynki". Jesli natomiast chodzi o dziewczyny "w glanach", jesli stroj i makijaz dobrany jest odpowiednio, nie mam nic przeciwko.

  21. Angel napisał(a):

    A mnie troche szkoda takich kobiet, bo wydaje mi się że chyba żaden facet nie chciał by jego dziewczyna ubierała się w taki sposób. Zostałyśmy stworzone aby właśnie ukazywać swiatu nasze piękno i wdzięk a nie żebyśmy ubierały się ponuro. Ja też mam takich znajomych i zgadzam się że to są bardzo wartościowi ludzie. Moja znajoma z liceum też tak się ubierała zawsze glany czarna bluzka poobszywany plecak słowem buntowniczka z wyboru , a teraz jak ją nie tak dawno spotkałam to zupełna odmiana – buciki na obcasie, sukienka. Skąd taka odmiana? Spotkała fajnego faceta iiii coś sie skończyło…coś się zaczyna;-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge